czwartek, 1 kwietnia 2010

Baran kury i...życzenia

  Baran ,kury i no właśnie nie wiem co jeszcze,chyba życzenia. Miałam trochę pomarudźić,ale chyba zrobię to na swoim starym blogu ,albo wcale. Marudzenia nikt nie lubi.Jest wiosna słoneczko świeci .Trzeba się cieszyć a nie przejmować bzdurami,bzdurkami,złośliwcami i energetycznymi wampirami, które wysysają z nas życie.Wystarczy 5 minut rozmowy z takim człowiekiem a odechciewa się wszystkiego i ja się pytam po co? Po co mi to nie słucham unikam.Idę z psem na spacer ciesze się zieloną trawką ,która tak fajnie skrzypi pod adidasami.Wieczorem pogadać z dzieciakami lubię i pośmiać zamiast oglądać te bzdury w TV. Nie żebym była jakimś przeciwnikiem telewizji tak ogólnie. Lubię seriale komediowe, jakiś film czasem obejrzeć.Wiele programów oglądać nie mogę po prostu flaki mi się przewracają.Od wszystkich talk show'ów mnie odrzuca chyba musieli by mi dopłacać i to sporo żebym to oglądała. Jak widzę zapowiedź to już mam dość......ech a miałam nie marudzić ........................................................................................................................... Chyba to wszystko przez ten mój łeb paskudny ,który boli mnie od wczoraj .Tabletki biorę ,ale nie wiele to daje.Przeterminowane jakieś czy co.? Ech chyba jutro przejdzie .Przeważnie po 3 dniach to zawsze przechodzi migrena paskudna. 

  Lepiej pokaże Wam co jeszcze zrobiłam wielkanocnego.Okazało się,że nie mam żadnego baranka  to sobie zrobiłam na szydełku.O takiego.Baran w kilku ujęciach
Oprócz baranka jeszcze kurki sobie wydziergałam . Takie ciemne kuraki na jajka można je założyć. Już chyba dość tych kur. W tym roku wyjątkowo  dużo ich zrobiłam, większość w świat poszło...
Życzę Wam zdrowych,spokojnych Świat Wielkanocnych.Spędzonego czasu  wspólnie z bliskimi. Spacerów ,dobrego jedzonka,pogody ,słoneczka ,odpoczynku od codziennych spraw.Zwolnienia tępa choć na dzień lub dwa.zadumy refleksji.Życzę Wam żeby się udało.
                                                                                                                eve-jank

sobota, 27 marca 2010

Trochę wiosny,pojemniki na włóczki i kartki Chinki

  Ostatnio tak mnie pochłonęły porządki przedświąteczne, że mało szydełkowałam.Trzy dni nie miałam w ręku szydełka.Szok, przeważnie i tak w ciągu dnia albo wieczorem znajduje choć chwilkę żeby coś podłubać.
Sami wiecie jak to jest. Jeżeli się coś lubi to zawsze znajdzie się na to czas..
  Wczoraj wieczorem w końcu siadłam z szydełkiem i herbatką owocowa i zrobiłam takie oto pojemniki.Jak widać już znalazły zastosowanie.

 Pojemniki są dość duże, usztywnione 5 litrowymi wiaderkami po jakiś produktach spożywczych .Jak się zbrudzą to można je zdjąć i wyprać. Tego typu pojemników mam sporo w domu .Mniejszych większych.Fajnie wyglądają na półce, a takie większe to można nawet postawić na podłodze. Przynajmniej małe kłębki włóczek są w jednym miejscu .                                                                                         
 Wczoraj żeby trochę odpocząć od prac domowych wybrałam się na długi spacer z psem. Znalazłam nawet pierwsze oznaki wiosny.Takie trochę nieśmiałe ,ale już są o proszę
   Pochwale się jeszcze pracami mojej córki Natalki zwanej Chinką. Zobaczcie jakie zrobiła ładne kartki. Oczywiście wszystkie zostaną wysłane do rodziny i znajomych. Zdolne mam dziecko sami zobaczcie
 Dlaczego  Chinka? Takie przezwisko wymyślił jej nasz znajomy.Jak była mniejsza dostawała głupawki i mówiła w niezrozumiałym języku, a jak ktoś pytał to odpowiadała,że mówi po Chińsku.Tak została Chinką. Z czasem doszła fascynacja kulturą Chin. Dużo czytała na ten temat.Ci co bywali na moim starym blogu wiedzą o tym.
   Dziękuje bardzo za miłe przyjęcie tutaj i sympatyczne komentarze. Bardzo mi jest miło
                                                       pozdrawiam serdecznie eve-jank