niedziela, 22 sierpnia 2010

Ramka do lusterka i muszlowe dyndadełka.

   Bardzo dziękuje za wszystkie miłe komentarze do poprzedniego postu. Fajnie, że moje kosze się spodobały. Powiem Wam, że było to dla mnie wyzwanie. Od lat robię małe koszyczki takie, które można postawić na półce. Świetnie spełniają swoją funkcję. Jednak takich wielkich koszy nie robiłam nigdy. 
 Sanko ręce trochę bolały, ale pewno że było warto, alusia39-kokusia, beso_78, Magda, bierzcie się do pracy i róbcie kosze. Będzie mi miło, że Was zainspirowałam. PoliArt może nie uwierzysz, ale ja też niektóre szpargały trzymam w kartonach łups wydało się. Tylko trzymam je tam gdzie ich nie widać np. w szafie. Wszystkim pozostałym dzięki za miłe słowo. Fajnie, że do mnie zaglądacie.

 I czym ja Was mogę jeszcze zaskoczyć? Wczoraj zrobiłam ramkę do lusterka. Pomogły córki. Lusterko było ich. Takie zwykłe plastikowe. Wykorzystałam starą plastelinę, muszle które były w domu i złoty lakier do paznokci. Całość polakierowana bezbarwnym lakierem do drewna. Wygląda to tak:
Z reszty muszelek zrobiłam dyndadełka. Wiszą w pokoju i fajnie grzechoczą jak wiatr zawieje. Kawałek sznurka i znowu złoty lakier do paznokci. Dziurki w muszlach robiłam igłą . Nie było łatwo, ale się udało.
 Pozdrawiam Was serdecznie. Dzięki, że tu zaglądacie. Wiele to dla mnie znaczy.

                                                            Eve-Jank                                  

środa, 18 sierpnia 2010

Prawie jak wiklina

    Moja rodzinka wróciła. Cisza spokój to już tylko wspomnienie, ale przynajmniej jest wesoło. Lubię pobyć czasem sama, ale tydzień to już przesada. Jeszcze kilka dni i chyba bym oszalała. Lubię ten gwar, szum przynajmniej coś się dzieje. Nie rozumiem ludzi którzy z wyboru są sami...

   Przez ten tydzień kiedy byłam sama umyłam okna, wysprzątałam cale mieszkanie. Zrobiłam porządek w swoich przydasiach czyli włóczkach, szmatkach itp.
  Powstały też kosze do których zrobienia przymierzałam się od dawna. Zawsze podobały mi się wiklinowe, albo bambusowe kosze. Niestety są dość drogie i nie stać mnie na nie. Oto moja wersja koszy na przydasie.
Kosze są zrobione na szydełku, a w środku mają plastikową konstrukcję. Te małe to 10 litrowe pojemniki po płynie. Duże kosze to po prostu stare plastikowe kosze na pranie. Takie kosze  ludzie często wyrzucają, bo np. pokrywka pęknie, albo są zupełnie dobre tylko się znudzą komuś. Warto popytać znajomych.
Może ktoś ma niepotrzebny taki kosz. Ja swoje znalazłam koło pojemników na plastiki. Włóczki użyte to różnego rodzaje resztek jakie miałam w domu. Robiłam bardzo grubym szydełkiem nr 10, melanż 6 nitek.
I jeszcze jeden kosz:
 Na koszu stoi mój kubek na kawę i lemur.
 Jak się przyjrzycie to zobaczycie nawet na kubku mam włóczki he he. Postawiłam je po to żebyście zobaczyli jakie faktycznie są wielkie .

   Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuje za wszystkie miła komentarze. Fajnie, że jesteście ze mną to naprawdę pomaga i mobilizuje do pracy
                                                   pozdrawiam 

Eve-Jank