środa, 18 sierpnia 2010

Prawie jak wiklina

    Moja rodzinka wróciła. Cisza spokój to już tylko wspomnienie, ale przynajmniej jest wesoło. Lubię pobyć czasem sama, ale tydzień to już przesada. Jeszcze kilka dni i chyba bym oszalała. Lubię ten gwar, szum przynajmniej coś się dzieje. Nie rozumiem ludzi którzy z wyboru są sami...

   Przez ten tydzień kiedy byłam sama umyłam okna, wysprzątałam cale mieszkanie. Zrobiłam porządek w swoich przydasiach czyli włóczkach, szmatkach itp.
  Powstały też kosze do których zrobienia przymierzałam się od dawna. Zawsze podobały mi się wiklinowe, albo bambusowe kosze. Niestety są dość drogie i nie stać mnie na nie. Oto moja wersja koszy na przydasie.
Kosze są zrobione na szydełku, a w środku mają plastikową konstrukcję. Te małe to 10 litrowe pojemniki po płynie. Duże kosze to po prostu stare plastikowe kosze na pranie. Takie kosze  ludzie często wyrzucają, bo np. pokrywka pęknie, albo są zupełnie dobre tylko się znudzą komuś. Warto popytać znajomych.
Może ktoś ma niepotrzebny taki kosz. Ja swoje znalazłam koło pojemników na plastiki. Włóczki użyte to różnego rodzaje resztek jakie miałam w domu. Robiłam bardzo grubym szydełkiem nr 10, melanż 6 nitek.
I jeszcze jeden kosz:
 Na koszu stoi mój kubek na kawę i lemur.
 Jak się przyjrzycie to zobaczycie nawet na kubku mam włóczki he he. Postawiłam je po to żebyście zobaczyli jakie faktycznie są wielkie .

   Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuje za wszystkie miła komentarze. Fajnie, że jesteście ze mną to naprawdę pomaga i mobilizuje do pracy
                                                   pozdrawiam 

Eve-Jank

niedziela, 15 sierpnia 2010

Czas brać sie do pracy.

   Dziękuje Wam za wszystkie miłe słowa. Tym co zaglądają i nic nie napisali, bo nie wiedzieli co też dziękuję.W takich sytuacjach sama często nie wiem co powiedzieć.
  Dziś rozmawiałam z mężem przez telefon. Spytał czy chce pogadać z Moniką? Chciałam bardzo chciałam, ale powiedziałam nie. Bałam się, że się rozkleję i zacznę płakać do słuchawki. Tego by jeszcze brakowało ciotka zamiast pocieszyć to beczy. Co można powiedzieć 12 -latce która właśnie straciła ojca?   Wiem , że ona tego nie słyszała. Na pewno było by jej przykro.
   Ja nie pojechałam, bo nie mam urlopu. wszystko stało się tak nagle.

   Wybaczcie mi, że wprowadzam tu smutny nastrój. Po prostu jest mi ciężko. Chciałam to z siebie wyrzucić i się wytłumaczyć dlaczego mało bywam na Waszych blogach.

     Dziś przy kawie powstał szybki rysunek komiksowy . Aparatu na razie nie mam. Jak moja rodzinka wróci to umieszczę jakieś fotki. Robić robię nawet sporo. Praca jest w końcu dobra na wszystko i daje zapomnienie.
 Cóż zrobić w końcu życie toczy się dalej a Ci co zostali mają prze....ch .

       Pozdrawiam Was serdecznie i dzięki, że jesteście . Następny post z fotkami i bez narzekania obiecuję
                                                                                                                          Eve-Jank