piątek, 22 lutego 2013

Ugotowane bluzki.

Witajcie!

Postanowiłam odświeżyć swoją szafę. Różowy golf (uwierzcie nie jest to mój ulubiony kolor, ale dostałam go i ubierałam pod spód) zmieniłam w coś takiego:
Teraz podoba mi się dużo bardziej. W dodatku jest inny i czuje się tak jakbym sobie kupiła coś nowego.

Jeszcze bluzeczka, która przed metamorfozą była czerwona.  Teraz wygląda tak:
Takie ciuchy robiłam jeszcze w liceum. Bardzo tania i prosta metoda na zrobienie sobie czegoś oryginalnego.
Wystarczy kupić barwnik do tkanin, ocet, sól i wyszukać w domu jakiś bardzo duży garnek. Potrzebny będzie też kawałek sznurka do powiązania  materiału, mocnego naturalnego, który się nie rozciąga.
Jeżeli chcecie sobie zrobić takie bluzki to odsyłam Was do tego postu  opisałam tam dokładniej ten sposób farbowania. 

Pozdrawia i życzy udanego weekendu 
Eve-Jank

56 komentarzy:

  1. Super warto wiedzieć jakby człowiek chciał sobie coś innego zrobić pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Golf wygląda o niebo lepiej niż jednolity róż :D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! Dzięki za przypomnienie, kiedyś w czasach chodzenia do liceum też uwielbiałam sobie tak barwić koszulki, może czas na lekkie odświeżenie zawartości szafy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proszę bardzo :) każdy chyba tak szalał

      Usuń
  4. Mnie koszulka się podoba. jak piszesz, zawsze to coś innego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. ja z czasów szkolnych nie wyniosłam takich nauk :D jedyne co pamiętam to farbowanie sobie włosów kolorową bibułą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia he he a kalką do maszyny ;P ? Ja pamiętam, że dziewczyny taki robiły na dyskotekę na fioletowo.

      Usuń
  6. Pamiętam te czasy. Wstyd się przyznać ale to było bardzo dawno. Farbowałam sobie wtedy też bluzki. To było modne. Pozdrawiam serdecznie Zosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zosiu a tam dawno ;) no może trochę, ale co za wstyd? Trochę lat mam i doświadczenia, ale to nic złego-pozdrawiam

      Usuń
  7. Oj i ja pamiętam te czasy :) Zawsze to coś nowego i niepowtarzalnego wychodziło z garnka.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację każdy ciuch to niespodzianka.

      Usuń
  8. Witaj. Szczerze mówiąc ja też mam i miałam takie pomysły. Tylko teraz są fajniejsze barwniki takie nawet bez gotowania i ubrania można w pralce farbować. Wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo wiem. Ja jednak wolę te tradycyjne. Ma je wypróbowane od lat. Wiem, że ciuchy farbowane tą metodą mogę prać w pralce i nic się z nimi nie dzieje potem.

      Usuń
  9. Bluzeczka wyszła super !!! Fajnie , że przypomniałaś tę starą metodę farbowania. Można to zrobić razem z dziećmi. Takie farbowanie to duża frajda :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula masz rację. Fajna zabawa na ferie :) Pozdrawiam

      Usuń
  10. Efekt jest fajny o ile zamierzamy taki uzyskać ;-) Ja gdy farbuje ciuchy to mieszam i koczuje przy garze żeby wyszło jednolicie. Niemniej jest to niesamowicie satysfakcjonujący sposób kreatywnego wyżycia się na nielubianym ciuchu. Mam w szufladzie sporo takich barwników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino masz rację :) Oczywiście efekt u mnie jest zamierzony. Ja nigdy ciuchów nie farbuje na jednolity kolor. Jednak jak piszesz jest to sposób na przerobienie nielubianego ciucha :)

      Usuń
  11. Ale wzór na tym różowym golfie to wyszedł kosmiczny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam takie!!!!! :)
    Niezły powrót do przeszłości!!!:)Pozdrawiam
    Nadałaś im nowe życie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe no tak :) ja sobie i dziś od czasu do czasu takie ciuchy robię.

      Usuń
  13. dzięki za przypomnienie o tej metodzie barwienia:-)pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Przy takiej pogodzie odmieniony golf się przyda. Ja takie rzeczy robiłam
    w trakcie studiów i to w różnych kolorach. Jak ten mój Pesel przy każdej okazji wyłazi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko- to na to wygląda, że mój też ;) A co Ty się kochana Peselem przejmujesz. Pozdrawiam

      Usuń
  15. Super wyszło .Pamiętam pamiętam jak się chciało mieć coś oryginalnego a nic nie było to się pieluszki tetrowe farbowało nawet na kilka kolorów i powstawały fajne ciuszki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu ja tez miałam taką spódnicę z pieluch ;) he he to były czasy.

      Usuń
  16. Podobnie jak Basia farbowałam tetrowe pieluchy i szyłam spódnice i inne oryginalne rzeczy. Dzięki za przypomnienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też i zostało mi to do dziś :)

      Usuń
  17. Oj, farbowało się kiedyś, ze hohoho:) Ale już dawno o tym zapomniałam. Dzięki za przypomnienie! Wyszły fantastyczne wzorki, a bluzeczki z pewnością zyskały na atrakcyjności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stary sposób, ale warty przypomnienia :) miło mi, że możemy powspominać razem.

      Usuń
  18. Świetne! Nowe życie ciuchów im służy!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :)lubię dawać nowe życie starym rzeczom.

      Usuń
  19. świetne te bluzki ;) widzisz pomysłowa sama "projektujesz" sobie ;P

    OdpowiedzUsuń
  20. Och jaki piękny wspomnień czar:))Te metry tetry farbowanej na spódnice:))))No i przy okazji kilka garnków zmarnowanych:))
    Uwielbiam takie renowacje.Zwłaszcza gdy dotyczy ciuszka z którym szkoda mi się rozstać.
    Świetnie Ci to wyszło.
    Pozdrawiam serdecznie.Odpisałam Ci Kochana na maila.Przepraszam ,że tak późno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juto- spódnica z pieluch była obowiązkowa :) Ja mam jeden grnek przeznaczony na tą zabawę ;) Pozdrawiam

      Usuń
  21. Też tak kiedyś farbowałam :) ..... i szyłam ciuchy z pieluszek tetrowych ;P
    To były "ciekawe" czasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciuchy z pieluch też szyłam. Obowiązkowa była spódnica z pieluch tak farbowana ;)

      Usuń
  22. Fajne rzeczy sobie zrobiłaś:)))też farbowałam sobie ubrania w szkole:)))Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajnie to wyszło i jak słyszałam i widziałam takie żywe kolory będą modne tej wiosny. Też kiedyś tak farbowałam i mam nawet zachowane kilka bluzek, które nadal noszę:) Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  24. ładnie to wygląda teraz. :)
    + obserwuje (:

    OdpowiedzUsuń
  25. SUPER! Bardzo fajnie odmieniłaś ubrania. Teraz podobno nawet moda wraca na taki styl:) Mnie się obie rzeczy bardzo podobają.

    Pozdrowienia!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) w sumie teraz są tak różne rzeczy modne, że i moje bluzki ujdą w tłumie ;)

      Usuń
  26. Przywołałaś wspomnienia, też tak przed laty robiłam. Odmiana fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. artesanio -miło mi :) przywołałam wspomnienia.

      Usuń
  27. Ja tez tak kiedyś robiłam tzn.farbowałam w ten sposób płótno a potem szyłam sobie bluzki:) To były czasy:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu miło mi :) Dla mnie te czasy nie minęły. Mnie co jakiś czas napada na taką zabawę :)

      Usuń
  28. Świetnie wyszły te bluzeczki :) Jestem pewna że świetnie się noszą. Chyba też tak odświeżę swoją szafę :) pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Super wyszły Ci te bluzki :) Świetne kolory - nagle stare ubrania przestają być nudne :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie farbowałam nigdy ubrań, jak mi nie pasuje kolor to pozbywam się ciuchów i już.

    OdpowiedzUsuń
  31. Wyszło fajnie i z fantazją:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Aaaa, dzięki za przypomnienie! Nieraz ratowałam swoją "szafę" tą metodą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Mój szwagier też tak robił :) Fajny sposób :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za komentarz