Rzadko pisze o moich gustach muzycznych. W ogóle rzadko pisze o czymś innym niż szydełkowanie i temu podobne, ale dziś zrobię wyjątek. Dlaczego? bo...
Zakochałam się. Naprawdę zakochałam i przepadłam bez reszty. Teraz słucham, słucham i podśpiewuje sobie. Nie wiele rozumiem, ale coś tam łapie poszczególne zwroty słowa. Resztę córka mi tłumaczy, bo to dzięki niej zaczęłam słuchać.
Piękne, nastrojowe i poetyckie piosenki. Podaje kawałek tekstu "Los Momentos". Tłumaczenie nasze własne więc jak ktoś zna dobrze hiszpański niech się nie śmieje proszę.
Twoja
sylwetka wędruje
Z
dusza smutną i senną
Zorza
nie jest niczym nowym
Dla
Twoich wielkich oczu i czoła
Niebo
i jego gwiazdy
Zostały
nieme, dalekie i martwe
Dla
Twojego umysłu
Kiedy
byliśmy dziećmi mówili nam
Całe
życie przed Wami
Kiedy
jesteśmy dorośli
Umarły
te chwile
Zasiali
niepewność i strach
I tak minęło nam życie...
Pokaże Wam jeszcze ostatnie wytwory moich rąk. Zrobione jeszcze przed świętami jak dopadły mnie demony i spać nie mogłam. O 4 rano wstawałam i robiłam broszki. Oto kilka z nich:
Po co sama nie wiem. Chyba żeby nie myśleć, nie przemyślać. Dlaczego tak, a nie inaczej? Pewne rzeczy po prostu się dzieją i nie mamy na nie wpływu,ale czy na pewno?
Dobrze, że ten rok się już skończył. Nie był zły. Zdarzyło się dużo dobrych rzeczy, ale przykrych niestety też. Odeszło parę osób, które w jakiś sposób były dla mnie ważne i miały wpływ na moje życie. Na to co robię i kim jestem.